Plazma azotowa vs. elektrokoagulacja! ABC zabiegów!

 

 Plazma azotowa vs. elektrokoagulacja! ABC zabiegów!

 

Uszkodzić skórę, by ją wyleczyć? Sparzyć, aby uzdrowić? Tak, na tym – w dużym skrócie – polega zabieg elektrokoagulacji. I jest on znacznie lepszym rozwiązaniem niż tradycyjne użycie skalpela. Podobnie jak blefaroplastyka powiek plazmą azotową – poprawiająca ich wygląd bez ingerencji chirurga czy lasera.

Kurzajki, brodawki, torbiele, rozszerzone naczynia krwionośne, ale także choćby zbędne owłosienie – to tylko niektóre spośród zmian i niedoskonałości skóry, które usunąć można stosując elektrokoagulację. – Zabieg rzeczywiście polega na doprowadzeniu do bardzo niewielkich i ściśle kontrolowanych uszkodzeń tkanki w miejscach, w których doszło do jej niepożądanych zmian – tłumaczy Elżbieta Miszczak, właścicielka warszawskich salonów kosmetycznych Black Cat Beauty and Spa. Dzięki użyciu specjalnej igły (która miewa rozmaite kształty i rozmiary, uzależnione od wielkości i rodzaju zmian tkanek) doprowadza się do kontaktu skóry z prądem o wysokiej częstotliwości. Następuje ścięcie białka w miejscu, w którym przeprowadzono zabieg, dzięki czemu usuwane są kurzajki czy brodawki. Elektrokoagulacja, jako metoda bezinwazyjna, pozwala na uniknięcie zdecydowanie bardziej nieprzyjemnych sposobów usuwania niedoskonałości.  

Nie oznacza to, że sam zabieg jest całkowicie bezbolesny. Poziom bólu pozwala jednak na jego przeprowadzanie bez znieczulenia, choć w niektórych miejscach i w przypadku niektórych pacjentów bywa ono (miejscowo) stosowane. Elektrokoagulacja trwa od kilkunastu do kilkudziesięciu minut. Pozwala uniknąć blizn i ran, niewielkie strupki, które mogą po niej wystąpić, goją się w czasie od kilku dni do 3 tygodni. Z elektrokoagulacji – ze względu na użycie w jej czasie prądu, nie mogą korzystać osoby, które przebyły chorobę nowotworową, mają rozrusznik serca lub pompę insulinową. 

Jeszcze mniej angażującym pacjenta zabiegiem jest blefaroplastyka plazmą azotową. – To – mówiąc najbardziej obrazowo – usunięcie nadmiaru skóry z powiek, co pozwala na uzyskanie świeżego, młodszego i bardziej pogodnego wyrazu twarzy – wyjaśnia Elżbieta Miszczak. Blefaroplastyka, w odróżnieniu od elektrokoagulacji, nie niszczy jednak niepotrzebnych tkanek, działa natomiast jak naturalny peeling, odsłaniając zdrową warstwę skóry, na której nie występują niedoskonałości takie jak zmarszczki, plamki czy przebarwienia. Wykorzystanie plazmy pozwala na uniknięcie ingerencji skalpelem – co w związku z długą i bolesną rekonwalescencją zniechęcało do podobnych zabiegów, a także eliminuje konieczność korzystania z lasera – którego użycie groziło przebarwieniami skóry. 

Blefaroplastykę wykonuje się w znieczuleniu miejscowym, dzięki czemu zabieg jest bezbolesny. W jego trakcie skóra nie zostaje uszkodzona i nie krwawi. Jedyną występującą bezpośrednio po zabiegu niedogodnością może być opuchlizna, która jednak ustępuje już po kilku dniach. Długotrwałe efekty działania plazmy azotowej są natomiast widoczne już po pierwszym jej użyciu i mogą się utrzymywać nawet do czterech lat.

-->